You're not
easy to love
You're not easy to love, no*
You're not easy to love, no*
-Hahaha, weź przestań. – ledwo co stłumiłem śmiech. To przez
Harrego. Totalnie mnie rozpraszał na wszelkich zajęciach, gdy ten siedział obok
mnie. Dzisiaj pierwszy raz usiadł na zwykłym wykładzie, koło mnie, Liama i
Nialla. Minął tydzień odkąd lokowaty chłopak odezwał się do mnie.
Emocjonujący tydzień. Tydzień, w czasie którego byłem na
niego zły, byłem przez niego szczęśliwy. Tydzień, w czasie którego go
nienawidziłem i kochałam. Tydzień mieszanych uczuć do Harolda Stylesa. Tydzień
mieszanych uczuć do tej osoby, przez tą osobą.
Nie rozumiem postawy Stylesa. W poniedziałek rozeszliśmy się
w zgodzie. We wtorek znów się do mnie nie odzywał. Próbowałem nawiązać z Nim
jakiś dialog, ale odpowiedział do mnie oschle na przywitanie i pytanie jak tam,
więc zrezygnowałem z dalszych prób ciągnięcia tej rozmowy. Całe popołudnie
chodziłem przybity, bo Harold Styles mnie, w pewien sposób, odtrącił. W środę
to Harry pierwszy się odezwał. I znowu było tak jak przed dwoma dniami. Wtedy
chciałem się zachowywać tak, jak on mnie potraktował dzień przed – nie udało
się… Byłem oniemiały, że Harreh znów nawiązał ze mną dialog. Dialog o czymś. O moich zainteresowaniach,
ulubionych piosenkach, płytach wykonawcach itp. To było fajne.
W czwartkowe przedpołudnie znalazłem czas, by wejść na
komputer i posurfować po Internecie. Napisałem kolejne listy do Ameryki,
przeglądałem tumblry oraz skorzystałem z kartki, którą Styles wcisnął mi do
kieszeni. Zaprosiłem Go do znajomych na facebooku, zacząłem go obserwować na
twitterze. Jeszcze w przeciągu kilku minut pojawił mi się komunikat, że Harry
Styles zaakceptował moje zaproszenie. Szybko przeszedłem na Jego profil.
Harold Edward Styles urodzony 1 lutego 1994 w Holmes Chapel,
a mieszka w Londynie na Croydon. Przejrzałem jego
zainteresowania, „lajki”, i
przeszedłem do zdjęć. Nie miał ich zbyt wiele, ale w swoim albumie zamieścił fotografie
z Jego urodzin. Były to radosne zdjęcia, na których mogłem podziwiać Jego
wspaniały uśmiech. Lajknąłem kilka z nich i opuściłem serwis.
Czwartkowe
popołudnie, piątek, weekend minął pod znakiem spotkań z Liamem i Niallem oraz
prywatnych rozmowach z Payne dotyczących Walentynek. Mimo, że przeżywałem to
tak samo mocno jak on, mimo, że myślałem o tym dniu cały czas, w mojej głowie
nieustannie panował Harry. Nadal Go nienawidziłem, kochałem, biłem i ściskałem.
Nie rozumiem tego kompletnie!
Sometimes I
get you,
Sometimes I don't understand,
Sometimes I love you,
Sometimes it's you I can't stand,
Sometimes I wanna hug you,
Sometimes I wanna push you away,
Most times I wanna kiss you,
Other times put you in your place.*
Sometimes I don't understand,
Sometimes I love you,
Sometimes it's you I can't stand,
Sometimes I wanna hug you,
Sometimes I wanna push you away,
Most times I wanna kiss you,
Other times put you in your place.*
Z przemyśleń wyrwał mnie Styles.
-Lou, jak myślisz… Czy mogę się dosiąść do Ciebie i Twoich znajomych
podczas lunchu? – spytał cichym i niepewnym głosem. Próbowałem ukryć swój entuzjazm,
ale jak zwykle mi to nie wyszło.
-Jasne, nie będą mieć nic przeciwko temu. – powiedziałem radosnym
głosem i uśmiechnąłem się do Niego, a w moim ciele płuco tańczyło dziki taniec
szaleństwa z sercem na wieść o tym, że spędzimy razem przerwę.
-No to chodź. Wykład już się skończył. – szturchnął mnie
łokciem Styles i wywrócił oczami w moją stronę. Zaśmiałem się.
-Liam, Niall, nie będziecie mieli nic naprzeciwko, by Harry przyłączył
się do nas podczas dzisiejszego lanchu? – spytałem z pewnością w głosie. Horan
gdy to usłyszał wytrzeszczył oczy. Liam zachował zimną krew i ukrył swoje
emocji.
-J-jasne, pewnie, czemu nie. – powiedział szybko Payne w
naszym kierunku, a ja posłałem mu głupkowaty wyraz twarzy w stylu o co wam kurwa chodzi? i rozłożyłem ręce, w akcie desperacji.
Mimo tego incydentu, podczas przerwy Niam i Harry prowadzili
normalny dialog. Oczywiście zapadała czasami niezręczna cisza, ale wtedy ja
wkroczyłem do akcji i narzuciłem jakiś kolejny temat. Jakiś temat, na który nie
będą się już wypowiadał bym mógł pogrążyć się we własnych myślach, czasami
obserwując moich Przyjaciół i Kolegę.
Cała trójka wyglądała jak dobrzy znajomi – śmiali się,
normalnie rozmawiali. To było piękne. Gdyby Harry został moim partnerem,
Chłopaki świetnie by się z Nim dogadywali. Czego chcieć więcej? Może tego, by
Styles opanował swoje emocje do mojej osoby i, albo przestał się do mnie
odzywać wgl, albo pogłębiać naszą relację. Dlaczego wszystko co z Tobą związane
musi być takie skomplikowane?
-Oho, nasza panna znów nam odleciała. Chyba się zakochał,
nie? – powiedział z humorem do Liama i Nialla Styles i wszyscy zaczęli się
śmiać. Wytknąłem w ich stronę język i lekko się uśmiechnąłem.
-Liam, o której kończycie zajęcia? – dzisiaj wracamy razem
do Londynu, wiec chciałem uzgodnić parę szczegółów
-Kończymy wcześniej od Ciebie, będziemy czekać przy samochodzie.
– odpowiedział Horan i wtulił się w Liama. awww
-OK Liam, dzięki za wiadomość. – zacząłem się śmiać.
Koniec przerwy. Nawet nie wiem kiedy ona zleciała. Ostatnio
czas bardzo szybko mi leci. Nie do pomyślenia. Resztę studenckiego dnia
spędziłem w otoczeniu Liama, Nialla i Harrego. Czy tak będzie już jutro?
-Jutro Walentynki. Ciekawe co mnie spotka… - powiedział
Harry, gdy przyszedł czas rozejścia się do swoich samochodów.
-Mam ten sam problem. Kolejny Walentynowy wieczór spędzę na
dołowaniu się oglądając jakąś komedię romantyczną. Marne moje życie. –
odpowiedziałem z nutą żartu.
-Haha, dokładnie. Więc do jutra Tommo. – znów powiedział do
Mnie Tommo. Kolejne palpitacje.
-Pa Harreh. – uśmiechnąłem się do chłopaka i poszedłem w
stronę samochodu, przy którym stał już Payne i Horan.
-Siemacie Chłopcy. Jak tam dzień minął? – przywitałem się z
Nimi jakbym ich nie widział Bóg wie ile godzin.
-Ym… Dość nietypowo. Dużo szoków, dużo emocji. Dużo pytań,
na które może teraz znajdę odpowiedź. – odrzekł Liam wsiadając do samochodu.
-Tak? A czemu teraz? – posłałem mu pytające spojrzenie,
jednak gdzieś tam z tyłu głowy domyślałem się o co chodzi.
-Co to ma być to cos ze Stylesem? – głos zabrał Horan.
-Czemu wy się tak dziwicie, że się z Nim zadaję? Czy on jest
jakiś trędowaty, ma jakiś wydany zakaz na zawieranie nowych znajomości o którym
ja nie wiem? – odpyskowałem Horanowi.
-Niall, kochanie, opanuj się. Jesteście parą, czy jak? –
spytał się ze stoickim spokojem Liam.
-N.. Nie. Chciałbym tego, ale nie wiem nawet czy jest z „naszych”. – wyraźnie posmutniałem,
czego domyślił się Payne i położył swoją rękę na moich plecach.
-Ty coś do Niego poczułeś już pierwszego dnia, prawda? –
spytał Blondyn.
-T-tak. – odpowiedziałem niepewnie.
-Ah, Tomlinson. Mówiliśmy, abyś nie zawracał sobie Nim
głowy. Ale nas nie posłuchałeś. Plus jest taki, że po raz pierwszy widzimy
Stylesa, który zadaje się z kimś z uczelni. I odezwał się do nas drugi, bądź trzeci
raz po półtora roku studiowania. – Liam lekko się uśmiechnął.
-A jak wygląda wasza relacja? – teraz to Niall zabrał głos.
-Sam nie wiem. Jest skomplikowana. Raz ze mną rozmawia
normalnie, później nie odzywa się cały dzień, i znów rozmawia. Kocham Go,
nienawidzę jednocześnie. Skomplikowane. Nie chcę tego. Chcę mieć jasną
sytuację, nie wytrzymuję tego.
Sometimes I
catch you,
Sometimes you get away,
Sometimes I read you,
Other times I'm like "Where are you on the page?",
Sometimes I feel like
We will be together forever
But you so complicated
My hearts knows better*
Sometimes you get away,
Sometimes I read you,
Other times I'm like "Where are you on the page?",
Sometimes I feel like
We will be together forever
But you so complicated
My hearts knows better*
-To zagraj z Nim w otwarte karty. Jak nie podczas zwykłej
rozmowy, to przez Internet. – podpowiedział mi Liam.
-Już o tym myślałem, ale nie jest na tyle odważny, by
poruszyć ten temat.
-Więc… Może… Spróbuj się do Niego zbliżyć. Ale nie bądź
nachalny. Nadal z Nim rozmawiaj, może po szkole czasami zagadaj do niego na
twitterze bądź facebooku. Nawiąż z Nim jakąś więź, mocniejszą. W najgorszym
przypadku zostaniecie przyjaciółmi, którzy będą razem się onanizować przy
pornosie. – roześmiałem się, gdy usłyszałem ostatnie zdanie wypowiedzi
Irlandczyka.
-Ty to jak coś palniesz Horan. – odpowiedział Liam i
wywrócił oczami.
-Ale pomysł dobry, to musisz przyznać Liam. Gdzie was
podwieźć? – nasza podróż zbliżała się ku końcowi.
-Ym.. Jedź do siebie, metrem rozjedziemy się do swoich
domów.
-OK. Już się robi. Ym.. dzięki za rady, jesteście kochani. –
chciałem ich uściskać, ale muszę z tym poczekać aż wysiądziemy z samochodu.
-Nie ma sprawy. Jakbyś miał kolejne miłosne problemy wal do
mnie albo do Nialla spokojnie. Spróbujemy Ci pomóc.
-I informuj nas na bieżąco jak się miewają wasze kontakty. –
dopwiedział Niall – a, i przepraszam za tą sytuację przed przerwą, byłem nieco
zszokowany, tym, ze Styles spędzi z nami lunch.
-Tak, też byłem tym zaskoczony. Ale trzeba powiedzieć, że to
bardzo miły i fajny chłopak. Chciałbym, żeby miedzy Wami się wszystko ułożyło
po Twojej myśli Lou. – Liam posłał mi lekki uśmiech.
-Kto by nie chciał. – dopowiedziałem szybko – No, wysiadamy.
Koniec przejażdżki. – zacząłem poganiać Niama.
-Już, już. Pali się czy co? – Niall wywrócił oczami i
wygramolił się z samochodu. Podszedł do mnie i uścisnął mnie na pożegnanie.
-Miłych Walentynek, kocham Cię. Och, jak nie będziesz miał
Walentynki, ja mogę być Twoją. – powiedział do mnie Horan.
-NIAL! Masz chłopaka, zapomniałeś o mnie? – odezwał się Liam
i zaczął się śmiać.
-Ach, no tak. – teatralnym gestem Niall udał, że mu się to
przypomniało.
-Dzięki za ofertę, jak coś wiem gdzie dzwonić. – zacząłem się
śmiać.
-Cześć Lou. – Payne podszedł do mnie i dał mi buziaka w
policzek. – Pamiętaj o środzie. Jak chcesz, do możesz z kimś przyjść. Wyślę Ci
esa z miejscem i godziną. – szybko wypaplał mi to szeptem do ucha. Ta,
przyjdę z dmuchanym facetem.
-LIAM. Chodź już, stęskniłem się za Tobą. – Horan i te jego
tekściki, awww.
-Miłych Walentynek Chłopaki! – wykrzyczałem w ich stronę i
szeroko się uśmiechnąłem. Obróciłem się i ruszyłem do windy. Jutro jeden z najwspanialszych
dni w Ich życiu. W mojej głowie znów panem był Harold Styles.
Why is
everything with you so complicated?
Why do you make it hard to love you? oh I hate it!
'cause if you really wanna be alone,
I will throw my hands off 'cause baby I tried
But everything with you is so complicated!
Why do you make it hard to love you? oh I hate it!
'cause if you really wanna be alone,
I will throw my hands off 'cause baby I tried
But everything with you is so complicated!
Oh why?*
*Rihanna - ComplicatedHej wszystkim :-) Siódma część, siódmego dnia sierpnia (ale fajnie się złożyło). Dziękuję za komentarze, wejścia. Nawet nie wiecie, ile radości mi sprawia czytanie waszych komentarzy!
Na piątek umawiamy się z kolejną częścią. Lov ya!
PS dzisiaj ostatni raz informuję osobiście na tt o nowym rozdziale - pojawiają się one regularnie, więc każdy wie, że we wtorek oraz w piątek znajdziecie tutaj nową część.